To nietypowe miejsce i przestrzeń to dla nas kolejne wyzwanie!
poniedziałek, 5 marca 2007
Gdzie i kiedy?
To nietypowe miejsce i przestrzeń to dla nas kolejne wyzwanie!
Tekst o wystawie
Tegoroczny projekt zwraca uwagę na trapiące nas problemy polityczne. Jest rodzajem manifestacji artystycznej – sprzeciwu wobec polityki ultraprawicowych rządów, które coraz mocniej i kategoryczniej chcą odebrać kobietom prawo do decydowania o własnym życiu, zresztą również ze szkodą dla męskiej połowy społeczeństwa... Dlatego, każdy głos sprzeciwu jest teraz niezwykle ważny.
Istotny jest dla nas fakt, że tak wielu artystów zgodziło się wziąć udział w Święcie Kobiet – oznacza to, że istnieje wyraźna potrzeba wypowiadania się na aktualne tematy, włączania się w dyskurs polityczny, choć model „sztuki krytycznej” lat 90-tych w pewnym sensie wyczerpał się. Wystawa jest pomyślana jako spontaniczna konfrontacja różnych postaw artystycznych, zaprosiłyśmy do niej artystów, którzy często nie manifestują na co dzień w swojej sztuce zaangażowania politycznego. Pytamy też o to jakie są strategie sztuki dziś, jaki charakter ma mieć sztuka politycznie zaangażowana. Czy przekłada się na konkretny skutek polityczny i społeczny?
Pokażemy prace odwołujące się do aktualnej sytuacji kobiet i mniejszości seksualnych w Polsce, polityki rządu, narastającej cenzury w polu kultury. Znalazła się też grupa prac luźniej związanych z politycznymi tezami postawionymi w tekście towarzyszącym wystawie (publikowanym w zinie i na stronach www.exgirls.art.pl oraz www.walkatrwa.blogspot.com), które podejmują wątki wykluczenia kobiet ze sfery publicznej, obcości i „zwyczajnych” lęków.
Anna Okrasko czyta wstęp do Drugiej Płci Simone de Beauvoir przypominając o ważności tej książki zadając jednocześnie pytanie, w jakim punkcie znalazł się dziś feminizm. Prace Basi Bańdy mówią o przemocy, erotycznych lękach, ale również o zmianie optyki i sposobie reprezentacji kobiecości w sztuce. W prezentowanym szkicowniku artystki widz znajdzie niebanalną kolekcję męskich aktów. Zaprezentowany zostanie także film dokumentujący objawienia Matki Boskiej w Pałacu Kultury w Warszawie autorstwa Anny Marii Karczmarskiej, a także nieco oniryczny film Lidki Krawczyk i Wojtka Kubiaka zmontowany z amatorskich nagrań rodzinnych. Z filmu Łukasza Skapskiego wyłania się nietypowy obraz macierzyństwa, gdzie matki szczerze opowiadają o intymnym jego doświadczeniu. Na filmie Bogny Burskiej kobiety-ofiary przemocy biorą odwet i mszczą się na mężczyznach-oprawcach. Jadwiga Sawicka zaprezentuje fotografię dotykającą problemu aborcyjnego – to fragment listu Witkacego do żony. Do prac zaangażowanych i wprost podejmujących problemy polityczne można zaliczyć filmy grupy Syreny TV (Ewa Majewska i Aleka Polis), które operują stylistyką politycznego dokumentu. Pokażemy też m.in. obiekt Klapy na oczy Karoliny Kowalskiej i rysunki Marcina Maciejowskiego.
Tym razem wystawie Walka Trwa towarzyszy zin feministyczny, z ankietą na temat feminizmu i sztuki politycznie zaangażowanej, horoskopem Ewy Majewskiej i tekstami artystów uczestniczących w wystawie.
Cytaty szowinistyczne
Kolejne cytaty wybrane przez Magde Mazik:
Po wieczornym spotkaniu przywódców Unii Europejskiej w Brukseli doszło do nietypowej sytuacji. Jak donosi Radio Zet, prezydent Kaczyński podczas konferencji prasowej miał ściszonym głosem zasugerować prezydenckiemu ministrowi Andrzejowi Krawczykowi, by zadane mu pytanie nie padło ze strony jednej z dziennikarek. - Nie od tej małpy w czerwonym - powiedział prezydent.
Wcześniej mikrofony radiowe i telewizyjne nagrały, jak Lech Kaczyński wskazywał szeptem szefowej dyplomacji, że "ta w czerwonym" to Inga Rosińska z TVN 24. Prezydent nie chciał komentować tego zajścia. Jego zdaniem - "była to jedynie prywatna wymiana zdań". Stwierdził, że w prywatnych rozmowach różnie nazywa dziennikarzy oraz innych ludzi. Ponadto podkreślił, że jego wypowiedź w stosunku do dziennikarki TVN 24 nie była absolutnie związana z określeniem jej urody, bo w tej kwestii - jak powiedział dziennikarzom - jest dokładnie odwrotnie.
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3794978.html
Anna Sobecka, posłanka:
Jeśli chcemy, aby rodzina była zdrowa moralnie nie widzę możliwości, aby matka pracowała.
30.01.2007 „Metro”
Marian Piłka, poseł PiS:
Najwięcej przemocy wobec dzieci spotykamy nie w rodzinach wielodzietnych, ale w konkubinatach.
30.01.2007 „Metro”
Minister zdrowia Japonii Hakuo Yanagisawa:
Liczba kobiet w wieku 15-50 jest określona. Ponieważ liczba maszynek rodzących i urządzeń jest określona, możemy jedynie prosić je, aby każda z osobna postarała się jak najlepiej, choć być może nie jest rzeczą właściwą nazywanie ich maszynkami.
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34189,3880271.html
Andrzej Lepper, wicepremier:
Po pierwsze, to jak można prostytutkę zgwałcić.
10.12.2006 konferencja prasowa http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8118478,wiadomosc.html
Wanda Łyżwińska oproszona przez dziennikarzy radia RMF FM o skomentowanie doniesień Anety K. dot. pracy za seks w "Samoobronie:To dobrze. To znaczy, że są chłopami dobrymi, że jeszcze mogą.
04.12.2007 http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3771046.html
Marian Piłka, poseł PiS:
Antykoncepcja to tak samo duże zagrożenie jak narkotyki czy papierosy.
18.12.2006 „Metro”
Marian Piłka, poseł PiS:
Jeżeli nie mamy do czynienia z dużym wzrostem przestępczości wśród nieletnich, to częściowo dlatego, że matki pracujące w niedzielę nie mają czasu na wychowywanie dzieci.
W sejmie, 12.12.1999 http://ludzie.wprost.pl/cytaty/?O=34893
Janusz Korwin-Mikke:
Nawet Lady Małgorzata Thatcherowa jest przeciwniczką prawa kobiet do głosowania. Dlaczego miałaby być za?!? Kobiety jako istoty rozsądne i tak zazwyczaj głosują na mężczyzn - więc Ona na tym traci!
Janusz Korwin-Mikke:
Nie mamy parytetów, ani dla kobiet, ani dla homoseksualistów, ani dla łysych, ani dla mańkutów, ani dla wysokich, ani dla inwalidów, ani dla idiotów - bo też jest ich pewien procent w społeczeństwie, więc też powinni mieć parytet w myśl ludzi nowomodnych.
28.03.2002, PAP
Marian Piłka, poseł PiS:
Nasz kraj przeżył już różne nieszczęścia, więc i feministki w Sejmie przetrwa. Ale uważam, że feministki nie będą dobrymi posłankami. Poglądy feministyczne zakłócają realistyczne spojrzenie na świat
01.04.2006 „Wysokie obcasy”
niedziela, 25 lutego 2007
Ciekawe cytaty profeministyczne
Z tymi pierwszymi - profeministycznymi - było najwięcej problemów. W tym poście publikujemy garstkę odnalezionych.
Artur Żmijewski w Machinie:
Jak każdy rozsądny człowiek jestem feministą. Nie budzi mojego zachwytu, że trzeba demonstrować, wychodzić na ulice i podpisywać listy protestacyjne.
Ale skoro żyjemy w kraju, który robi się coraz bardziej duszny, w którym władza ruguje z przestrzeni publicznej kulturowa różnorodność, protest jest obowiązkiem. Nie odpowiada mi Polska sformatowana do wymiarów katechizmu.
A więc uważa Pani, że feminizm mimo wszystko ma jeszcze przed sobą przyszłość?
Toril Moi: O tak, absolutnie, znakomitą przyszłość. Jakżeż to, po zaledwie dwudziestu latach feminizmu wszystko miałoby być już dokonane? Musimy iść naprzód!
Teksty Drugie nr 4/5/6 - 1993, "Śmiech feministek" http://www.niniwa2.cba.pl/feminizm.htm
Hanna Gronkiewicz-Waltz:
Feminizm jest mi bliski, jeśli przez niego rozumie się walkę o równouprawnienie w pracy, rodzinie czy nawet w Kościele
http://www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1360&Itemid=63
Daniel Passent:
Jak się nie wstydzić za posłów i posłanki rządzącej koalicji, którzy się nie dystansują od samczych wypowiedzi?
Kilka uwag Joanny
Piszę o tym wszystkim też dlatego, żeby uciąć wszelkie podejrzenia, cyniczne i niesprawiedliwe uwagi, które na przykład wczoraj padły z ust Sebastiana Cichockiego w czasie spotkania w Bunkrze Sztuki, przy okazji dyskusji wokół książki Artura Żmijewskiego "Drżące ciała".
"Święto Kobiet" ma się dobrze, odbędzie się całkiem spora wystawa około 20 artystów, a jak Sebastian nie czytał naszego tekstu o tym dlaczego walka trwa - zapraszamy na bloga i na naszą stronę.
Jak to się dzieje, że nasz głos exgirls - ciągle jeszcze za słaby!
czwartek, 8 lutego 2007
wiesci z frontu
Mamy wiele propozycji ze strony artystek / artystów. Kłopot z wyborem, bo nikt nie chce się dostosować do naszej idei :)
Inny problem: gdzie zorganizować wystawę? W pracowni Karoliny Kowalskiej? Czy gdzieś bliże centrum? W lepszych warunkach?
Joanna rozesłała pytania do ankiety, pytania są różne, ale dotyczą zasadności działania politycznego poprzez sztukę, sytuacji kobiet w Polsce, ograniczeń feminizmu. Na razie odpowiedzi tylko dwie, poza tym wpłynęła też propozycja zorganizowania dyskusji o... końcu feminizmu. Hmm... A może Partia Gretkowskiej jest sygnałem końca feminizmu? Czytałam ciekawą dyskusję o przyczynach popularności tej inicjatywy znanej pisarki i jednocześnie szczególnie boleśnie widocznej jednak elitarności ruchu feministycznego w Polsce. Było to na portalu Feminoteki. Wcześniej, w "Wysokich Obcasach" opublikowano bardzo ciekawy materiał o nieortodoksyjnej religijności Polek. Czy feminizm dlatego nie pociąga większości kobiet, bo ma klapki na oczach? Nie potrafi dostosować się do mentalności Polek? Zobaczymy, co pojawi się w ankietach. Opublikujemy je na blogu.
Ale dyskusji o końcu feminizmu na pewno nie zorganizujemy. Feminizm się nie skończył, w Polsce tak naprawdę jeszcze na dobre się nie zaczął!
środa, 7 lutego 2007
Dlaczego walka trwa?
Wyraźnie odczuwalne jest zniechęcenie, znudzenie, brak entuzjazmu.
Uznaje się, że feminizm przeminął, bo:
w Polsce trwa konserwatywna „rewolucja”, regresja w sensie tworzenia społeczeństwa obywatelskiego, wolności, ponowna centralizacja, dążenie do maksymalnej kontroli życia, regresja obyczajowa, bynajmniej nie patriotyzm jutra, tylko odwoływanie się do przeszłości
taka jest specyfika życia intelektualnego i kulturalnego w Polsce, życie to faluje według bardzo płytkich mód intelektualnych, wziętych głównie z kultury masowej, tak więc w pewnym momencie wpłynął do nas feminizm, który teraz ustępuje miejsca innym trendom (np. moda na mniejszości seksualne).
Naszym zdaniem, nie ma w Polsce warunków na to, by feminizm „się skończył”. To, że feminizm uznaje się za trend, który zostaje bardzo powierzchownie wykorzystany, a potem porzuca – bo się znudził – świadczy o całkowitym niezrozumieniu jego istoty. Feminizm jest splotem wielu wątków, metod, sposobów działania. Feminizm jest jednak przede wszystkim nurtem mającym za cel walkę o równość praw dla kobiet i ich utrzymanie. W jaki sposób ruch społeczny może przestać być modny, skoro jego cele nie zostały spełnione i walka trwa?
Komu jest potrzebne ogłaszanie końca feminizmu? Co ciekawe, nuty zwątpienia w feminizm pobrzmiewają także i w wypowiedziach samych jego przedstawicielek, przez co wspomagają one polityków.
W Polsce nie dokonała się żadna rewolucja obyczajowa, dzisiaj kobietom – jeśli dzieje się lepiej – to nie dzięki zwiększającej się świadomości społeczeństwa czy rozwiązań prawnych, lecz dzięki po prostu logice rozwoju cywilizacyjnego. W ostatnich latach sprawy przybrał jednak gorszy obrót. Ideologiczna ofensywie polityków towarzyszy likwidowanie pewnych osiągnięć czy też zaniechania, długo by można wyliczać: lekceważenie problemu pomocy matkom, lekceważenie problemu samotnych matek, przemocy w rodzinie, złe praktyki policyjne i prawne w sprawie ofiar gwałtów, zaostrzenie polityki reprodukcyjnej państwa, nieelastyczna wcześniejsza emerytura, zapowiedzi zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej itd. Wszystko to ma uświadamiać kobietom ich odwieczne, przypisane przez Boga, naturę i tradycję role. To z kolei ma wspomóc rynek pracy, kobiety zostające w domu robią miejsce dla innych bezrobotnych, ma także zapewnić w domach tanią siłę roboczą, a także ma pomóc rozwiązać problem demograficzny w Polsce, zwalając poczucie winy i odpowiedzialności za niego na barki kobiet... Przykłady można mnożyć. Znane na pamięć? Nudne aż do bólu? A kto powiedział, że musi być ciekawe? Trudno – walka trwa, a bronią w niej może być poczucie nudy.
W Polsce nie zostały zrealizowane postulaty feminizmu drugiej fali, a bez nich, bez utrwalenia po prostu praw społeczeństwa otwartego zaawansowanej demokracji, nie da się przejść do etapu następnego, który stał się już zresztą modny w Polsce: walki o prawa mniejszości. Bez wywalczenia praw, bez przynajmniej zdobycia doświadczenia w obronie praw do wolności wyboru w końcu największej dyskryminowanej grupy – kobiet – postulaty walki o prawa mniejszości stają się jakimś widmowym tworem, nie mającym poparcia społecznego.
Tak więc próby uznania feminizmu za passé uznać należy za przesadzone. Innym popularnym w Polsce poglądem jest stwierdzenie, że specyfiką naszą, uwzględniającą konserwatyzm społeczeństwa, jest poszukiwanie trzeciej drogi w feminizmie. Byłoby to poszukiwanie jakiejś kobiecej specyfiki i dowartościowywanie kobiecych czynności, eliminujące skrzętnie wszelkie odniesienia do walki, bo ta przecież nie przystoi kobietom. Chodziłoby w tej trzeciej drodze o podniesienie samoświadomości kobiet i świadomości własnej wartości, ale w bezpiecznych ramach istniejących stosunków. Chodzi więc tutaj o rozmydlenie feminizmu, o uczynienie go nieszkodliwym i miłym, rodzajem kobiecego hobby, polegającego na zakładaniu kobiecych klubów, na nauce tańca brzucha, malowaniu wazoników itp. O wciśnięcie kobiet w sytuacje prywatne, nieważne, role wygodne dla władzy.
Mając to wszystko na uwadze, pragniemy zorganizować Święto Kobiet przeciwstawiające się usankcjonowanej przemocy wobec kobiet. Pragniemy pokazać działania artystyczne, które będą odbiciem rzeczywistości społecznej i tej rzeczywistości krytyką. Szczególny nacisk kładziemy na sytuację Polek. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że nie ma jednej Polki, że obok tych, które umierają z powodu nielegalnej aborcji, są świetnie wyedukowane, bogate kobiety itd.
To, że nacisk kładziemy na feminizm walczący, na feminizm z jego ostrą polityczną diagnozą rzeczywistości, nie znaczy, że lekceważymy sytuację mniejszości obyczajowych, seksualnych, a nawet etnicznych. „Święto Kobiet 2007” poświęcamy w pewnej mierze także mniejszościom, także w tym mężczyznom, którzy ciemiężąc kobiety nie zdają sobie z tego sprawy, że na dłuższą metę w dzisiejszym świecie zupełnie im się to nie opłaca.
Pragniemy położyć nacisk na politykę, a w niej – na miejsca, gdzie polityczne uwiera najbardziej, gdzie wywiera największy wpływ, z powodu którego położenie kobiet jest najbardziej dotkliwe. Pragniemy spytać artystów właśnie o takie miejsca.